wtorek, 27 grudnia 2016

Od Matta c.d Kalye

Spojrzałem na Kalye i uśmiechnąłem lekko.
- Ach to, tak, słyszałem. - uśmiechnąłem się pod nosem. - Wracając... tak jak już mówiłem ręce nie za sobą, nie wzdłuż siebie ani nie metr przed sobą. Właśnie tak. - położyłem jej odpowiednio dłonie i uśmiechnąłem lekko co odwzajemniła. Cofnąłem kilka kroków. - No, teraz mnie zaatakuj. - powiedziałem pewnie.
- Co? - spojrzała na mnie lekko zaskoczona.
- Śmiało, nie zabijesz mnie... chyba. - zaśmiałem się krótko i przybrałem odpowiednią postawę.
Dziewczyna wzięła głęboki oddech i ruszyła w moją stronę. Przy pierwszych zamachach unikalem ich jednak przy następnym postanowiłem trochę zażartować. Udałem, że dziewczyna trafiła mnie w nos. Złapałem się za niego i pochyliłem lekko odwracając.

?

Od Kalye c.d Matt

Następną rzeczą jaką mieliśmy ćwiczyć w parach była walka. Jęknęłam na myśl o tym, że w tym również nie jestem najlepsza. Przykładem jest moja porażka, wczoraj w lesie, tak łatwo dałam się podejść białemu wilkowi. Przeszły mnie ciarki na tamto wspomnienie.
- Umiesz walczyć, prawda? -spytałam Matta.
Po chwili uświadomiłam sobie, że to było bardzo głupie pytanie. W końcu widziałam go w akcji, poprzedniego dnia. Ale chłopak zaśmiał się tylko krótko, słodko jak zawsze, i odpowiedział.
- Oczywiście. A Ty? -stanął na przeciw mnie.
- Nie. -zrobił wielkie oczy.
Zarumieniłam się ze wstydu. Chyba jestem jedynym wampirem, który nie umie walczyć i jest wielkim tchórzem. Już była przygotowana na drwiny ze strony chłopaka, ten jednak nawet się nie uśmiechał drwiąco.
- A więc nauczę Cię, po to tu w końcu jesteśmy. -posłał mi uśmiech i zaczął coś mówić o prawidłowej postawie i podstawach.
Słuchałam go uważnie, ale wciąż nie pasowało mu to jak trzymam ręce. Podszedł bliżej i złapał mnie za nadgarstki, delikatnie. Jego dłonie były ciepłe i aż przeszedł mnie dreszcz po plecach.
Poczułam, że się rumienię i natychmiast odwróciłam głowę.
- Słyszałeś to? -spojrzałam w las, udając, że serio coś usłyszałam.
- Co?
- Widocznie mi się zdawało. -odpowiedziałam i poczekałam, aż moje policzki znów zrobią się blade i chłodne.
? Skumał o co biega? xd

Od Matta c.d Kalye

Rozmawiałem z Jasperem o jutrzejszym wypadzie nad jezioro, kiedy nagle podeszła do nas Kalye. Oboje przemieniliśmy się w ludzi.
- Dobra, dogadamy się później. - w odpowiedzi jedynie skinąłem głową.
Chłopak odszedł i zostaliśmy z dziewczyną sami. Widząc, że większość osób już się dobrała w pary, spytałem;
- Chcesz być ze mną?
- Jasne, miałam się o to samo spytać. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Więc chodźmy. - odwzajemniłem gest i ruszyliśmy w kierunku innych.

Kalye?

Od Kalye c.d Matt

Nie bardzo wiedziałam jak go o to spytać.
- No więc.. wczoraj w lesie. Kiedy poszliśmy się przejść i zaatakowały nas te wilki.. czemu stanąłeś w mojej obronie?
Wilk spojrzał na mnie. Zauważyłam błysk w jego oku, ten sam, kiedy razem z Laią ich wyprzedziłyśmy.
"Jesteś.. inna, niż twoi krewni. Słyszałem wiele o twojej rasie, i Ty ani trochę nie pasujesz do opisu. No, może, z wyjątkiem bladej cery." posłał mi wilczy uśmiech i kontynuował wypowiedź "Ty mogłaś uciec, a jednak pomogłaś mi, więc sumienie nie pozwoliłoby mi tak po prostu Cię zostawić. A po za tym.. lubię Cię."
- Ja.. -też Cie lubię, dokończyłam w myślach- ..dziękuje Ci. -powiedziałam ostatecznie i uśmiechnęłam się.
Wpatrywałam się w jego oczy, o chwilę za dłużej niż powinnam, ale miały w sobie.. coś magnetycznego.
- Kal! Kalya! -usłyszałam głos Laii i uświadomiłam sobie jak bardzo przysunęłam się do wilka.
Natychmiast zwiększyłam tę odległość i odchrząknęłam, karcąc się, że w ogóle pozwoliłam sobie na takie coś.
- Kal, mamy dobrać się w pary i .. -spojrzała na Matta- Możemy porozmawiać na osobności? -złapała mnie za rękę, nie oczekując odpowiedzi- Myślisz, że jeżeli będę, sama z siebie, w parze z pewnym, przystojnym wilkołakiem -rzuciła okiem na czarnego wilka, który zdawał się podsłuchiwać, więc ściszyła głos- to będzie coś złego? Myślisz, że ojciec byłby zły, gdybym trochę.. poflirtowała?
No tego to się nie spodziewałam. Moja młodsza siostra, moja malutka Laia, chciała flirtować? I do tego z wilkołakiem? W sumie to już nie taka mała, 17 lat miała, więc..
- Zły? Błagam Cię, byłby mega wkurzony. Ale, jasne, poflirtować zawsze możesz, tylko proszę, żadnych głupot.
Laia przewróciła oczami. Już chciała odejść, ale tym razem to ja ją złapałam za rękę. Popatrzyła na mnie, zdziwiona, ale wciąż uśmiechnięta.
- A który wilkołak, będzie tym.. szczęściarzem lub nieszczęśnikiem? -spojrzałam na mojego wilka.
Dołączył do niego jakiś inny szary wilk i chyba.. rozmawiali. Laia, również na niego spojrzała.
- Na pewno nie czarny, tego zostawiam Tobie. -mrugnęła do mnie- Ja biorę się za Reya.
- Co? Czemu, zostawiasz go mi? I który to Rey?
- Lecisz na niego. Tamten po lewej, rozmawia z przywódcą. -wskazała ręką w stronę, gdzie zapewne stał rey i przywódca, ale nie spojrzalam tam, tylko chcialam wyjaśnić,że wcale na niego nie lecę, ale za nim coś powiedziałam, ona do nich podbiegła i zapomniała o całym świecie.
Westchnęłam tylko i podeszłam do Matta, oraz wilka, którego jeszcze nie znałam, a moze wadery..
?

Od Matta c.d Kalye

Ostatecznie zakończyliśmy wyścig remisem, a więc następne zadanie musimy wymyślić razem. Wspólnie stwierdziliśmy, że odpoczynek nam się przyda. Chciałem położyć się gdzieś kawałek dalej od innych, jednak zauważyłem siedzącą samą Kalye, która dała znak dłonią abym do niej podszedł. Zrobiłem to i położyłem się obok niej.
animal wolf white wolf
Dziewczyna oparła się o drzewo i spojrzała na mnie.
- Dziękuję... za wczoraj. - powiedziała. - Mogę się o coś spytać? - dodała.
Słuchając ją, kręciłem głową na boki zaciekawiony.
wolf

Kalye? Słodkie te gify <3

Od Kalye c.d Matt

Biegłyśmy z Laią jak najszybciej. Wyprzedziłyśmy nawet watahe. Już zbliżałyśmy się do końca, gdy nagle przed nami wyskoczył Matt. Przeraziłam się i zwolniłam. Po chwili wyprzedziła mnie cała wataha, ale już się tym nie przejmowałam. Zaczęłam myśleć o moim śnie. O czarnym wilku, którego tak bardzo się bałam, a który okazał się być wcale nie taki groźny.
- W porządku? -Laia przywróciła mnie na ziemie- Kal?
- Tak. -uśmiechnęłam się do samej siebie, a potem spojrzałam na siostrę- Damy im tak łatwo wygrać? -spytałam.
- Za nic w życiu. -na jej twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek.
Od razu ruszyłyśmy do biegu. Przyspieszyłyśmy maksymalnie, i czułam, jakbym leciała. Nie mogłam w to uwierzyć, rozpędziłyśmy się do takiej prędkości.. o której zazwyczaj keenani opowiadały w wamporzych bajkach. Spojrzałam na Laię, do której też to dotarło. Uśmiechnęłyśmy się do siebie i leciałyśmy dalej, nagle zobaczyłam wilki. Wyminęłyśmy je bez problemu. Odwróciłam się na chwilę, by spojrzeć na mojego wilka. Kurcze.. czemu mówię, że on jest mój?! Spojrzałam w jego oczy. Lśniły, były takie piękne. Posłałam mu uśmiech i powróciłam do Laii.
?

Od Matta c.d Kalye

Spostrzegając uśmiech Kalyi w moim kierunku, odwzajemniłem gest. Mam nadzieję, że się nie wygłupiłem i ten uśmiech był do mnie... kiedy nasi ojcowie zaczęli rozmawiać o dzisiejszym treningu, podszedłem do niej.
- Hej. - uśmiechnąłem się chowając dłonie za plecy.
- Cześć. - odwzajemniła gest. - Jak tam rana? - spytała.
- W porządku. - wzruszyłem lekko ramionami, odruchowo kładąc dłoń na szyi.
Nie mieliśmy za dużo czasu na rozmowę, musieliśmy zacząć trening. Dzisiaj urządziliśmy taką jakby sztafetę. Byliśmy podzieleni na wilki i wampiry, która grupa pierwsza dobiegnie na metę wygrywa i decyduje o następnym treningu. Nie trzeba było dużo czasu abyśmy wystartowali. My jako wilki biegliśmy w grupie a wampiry rozdzieliły się. Widząc przed nami Kalye z jakąś inną dziewczyną, przyśpieszyliśmy. Wspiąłem się na drzewo, idąc przez chwilę po grubej, szerokiej gałęzi zeskoczyłem przed dziewczynami tym samym zyskując przewagę, inne wilki szybko do mnie dołączyły.
Znalezione obrazy dla zapytania wolf gif tumblr

Kalye?

Od Kalye c.d Matt

Siedziałam w pokoju i po raz tysięczny przypominałam sobie wydarzenia z poprzedniego dnia. Próbowałam sobie wszystko jakoś wyjaśnić, uporządkować. Jednak moje rozmyślania przerwał okciec, nakazując, abym szła już na dół.
***
Chwilę czekaliśmy na wilkołaki, a kiedy w końcu przyszły szukałam wzrokiem mojego wilka. Szedł obok przywódcy. Uśmiechnęłam się na jego widok. Jednak szybko uśmiech znikł z mojej twarzy, jak tylko przypomniałam sobie, że to jest tylko sojusznik. "Żadnych przyjaźni" w głowie słyszałam słowa ojca. Ale on wczoraj uratował mi życie, mógł załatwić tamtych i po prostu mnie tam zostawić. A jednak, pomógł mi. Coś ścisnęło mi serce, i poczułam, że znów się uśmiecham. Może czarny wilk mnie lubił?
?

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Matta c.d Kalye

Obudziłem się następnego dnia w swoim pokoju. Zmrużyłem lekko oczy i rozejrzałem po pomieszczeniu, byłem to sam - jak zwykle. Chciałem podnieść głowę jednak przeszkodził mi w tym ból. Położyłem dłoń na szyi, miałem opatrunek. Podniosłem się z łóżka i podszedłem do lustra, zdjąłem opatrunek. Miałem dwie dość szerokie od wyrywania się ślady kłów. Westchnąłem, wyrzuciłem opatrunek do kosza i dzięki swojej mocy, nieco zmniejszyłem ranę. Wziąłem prysznic, wyszczotkowałem zęby i ubrałem się.
PH033-99X
Wróciłem do siebie do pokoju i uchyliłem okno.
- Dzisiaj biegamy, idziesz czy wolisz zostać? - spytał ojciec.
- Idę, nic mi nie jest. - wywróciłem lekko oczami.
- Mhm, to chodź. - wyszedł, zrobiłem to samo.
Tym razem to wampiry czekały na nas.

?

Od Kalye c.d Matt

Po chwili poczułam się już lepiej. Kiedy się podniosłam zobaczyłam leżącego naprzeciw mnie czarnego wilka. Leżał z zamkniętymi oczami. Przestraszyłam się, że stało mu się coś poważnego, jednak jego serce wciąż biło. Nasi przeciwnicy byli nie przytomni, podeszłam do wilka, ostrożnie wzięłam go na ręce (dla nas wampirów, ciężar nie miał znaczenia), zaczęłam biec jak najszybciej do naszej osady, aby wyleczyć jego rany. Ja niestety nie odziedziczyłam mocy uzdrawiających po rodzicach.
?

Od Matta c.d Kalye

Mając świadomość tego, że ugryzł Kalye determinowała mnie do tego, żeby go zabić. Wiedziałem jednak, że tego nie zrobię. W naszym "kodeksie" jest napisane, że nie zabijamy innych wilków bez zgody przywódcy... przypadkowo wyrwałem mu płat sierści, po tym uciekł. Podszedłem do nadal leżącej na ziemi Kalyi, przyjrzałem się jej raną. Na szczęście nie były zbyt głębokie, krew spływała strumykami z mojego karku. Ciężko i niemiarowo oddychając spuściłem łeb i zamknąłem oczy, użyłem swojej mocy dzięki której mogliśmy leczyć wampiry, po chwili po ranach nie było śladu. Czując jak coraz bardziej opadam z sił (co było skutkiem malejącej ilości krwi, zmęczenia ogólnego po walce i tego, że użyłem mocy) powoli opadłem na ziemię, oparłem pysk o ziemię a o pysk łapę, zamknąłem oczy.

Kalye?

Od Kalye c.d Matt

Zupełnie nie wiedziałam co zrobić. Bałam się czarnego wilka, ale tamtych było więcej, oni mogli mnie skrzywdzić, a mój wilk miał być moim sojusznikiem. Kazał mi uciekać, ale nie chciałam okazywać przy nim mojego tchurzostwa. Szybko podjęłam decyzję.
Rzuciłam się na jednego z obcych wilków i złapałam go mocno za kark, odciągając od reszty. Próbował się wyrywać, jednak za nim mu się to udało rzuciłam nim. Spadł kilka metrów dalej, uderzając łbem o drzewo. Na szczęście stracił tylko przytomność, słyszałam jak jego serce wciąż bije, nie zamierzałam tu nikogo zabijać. Stałam i wpatrywałam się w brunatnego wilka, gdy nagle ktoś skoczył na mnie i powalił mnie na ziemię. Poczułam jak szczęki wbijają się mi w kark. Przypomniałam sobie swój koszmar. Czyżby to mój czarny wilk, czy ten koszmar się spełnia? Czekałam, aż mnie puści i położy się naprzeciw. Wilk jednak tego nie zrobił, znów wbił szczęki w moje ciało. Przeszły mnie dreszcze. Trzymał we mnie kły, gdy nagle coś odrzuciło go ode mnie, co sprawiło mi większy ból. Powoli odwróciłam głowę i zobaczyłam jak czarny wilk walczy z białym, który miał na swoich szczękach moja krew.

?

Od Matta c.d Kalye

- Oczywiście. - Schowałem dłonie za plecy.
Szliśmy ścieżką przez las, było już dość ciemno. Chciałem coś powiedzieć, jednak przeszkodziło mi warknięcie.
- Co to było? - spytała zatrzymując się.
W oddali spostrzegłem kontury postaci wilka, które były coraz bliżej.
- To wschodnie wilki. - wyjaśniłem.
- Jakie wschodnie?!
- Pewien czas temu kilka wilków zbuntowało się przeciw ojcu, zaczęli mordować naszych, ojciec ich wypedził i zrobili sobie odrębną watahe, teraz mamy ciągle spory. - Westchnąłem.
Kiedy byli już przy nas Alex - ich dowódca pokazał kły w naszą stronę a jego oczy przepelnily się złością. Przybrałem postać wilka, a Kalya przestraszona upadła na ziemię. Spojrzałem na nią lekko dziwiony, boi się mnie? Przecież wampiry niczego się nie boją a tym bardziej nas. A może... ona jest inna? Potrząsnąłem szybko głową i stanąłem przed nią, opuściłem nisko głowę i też warknalem.
- Spieprzaj stąd, to nie wasz teren. - fuknalem.
- Uspokoj się. - pasknal śmiechem. - Chcemy się tylko zabawić. - uśmiechnął się podle.
Odwróciłem się i zauważyłem zbliżającego się w kierunku dziewczyny wilka, szybko rzuciłem się na niego uniemożliwiając zranienie Kalyi. Zaraz do niego dołączyli pozostali rzucili się na mnie. Użyłem moich mocy, dzięki czemu Kalya słyszała mnie w myślach.

- Uciekaj! - spojrzałem na nią, kiedy jeden z wilków ciągal mnie za ucho. - No już! - dodałem a wtem jeden wgryzl mi się w kark.

Zapiszczalem i próbowałem robić wszystko, żeby się spod nich uwolnić lecz kły w karku strasznie utrudniały to i sprawiały ból, 4 na jednego... nie ładnie.


?

Od Kalye c.d Matt

- Nie. -odpowiedziałam zbyt szybko.
Nie chciałam, żeby pomyślał, że się go boję.
- No to może się przejdziemy, księżniczko? -spytał i wyciągnął w moją stronę dłoń, lekko się kłaniając w moją stronę.
- Nie jestem żadną księżniczką. -powiedziałam oburzona. Wyminęłam go i zaczęłam iść szybkim krokiem- Chodź. -zawołałam.
Po chwili obok mnie szedł już Matt. Podziwiałam go, że dotrzymywał mi kroku.
- To gdzie idziemy? -spytałam.
- Ty prowadzisz. Księżniczko. -dodał i zaśmiał się krótko.
-Jak on się słodko śmiał- pomyślałam -ale on jest zły. Choć w ludzkiej postaci wygląda onieśmialająco, wciąż jest czarnym wilkiem. Wilkiem z mojego snu..
- Ale to Ty chciałeś się przejść. -przypomniałam mu.
? ;3

niedziela, 25 grudnia 2016

Od Matta c.d Kalye

Kiedy jej ojciec odszedł, zrobiłem kilka kroków w jej stronę.
- Cześć, Matt. - wyciągnąłem w jej stronę dłoń.
- Kalya. - niechętnie nieco drżącą dłonią odwzajemniła gest.
- Widzę, że nie wolałabyś być teraz gdzieś indziej Ale...
- Ciekawe skąd to wiesz... - wywróciła oczami.
- Spokojnie księżniczko, nie miałem na celu cię obrazić ani nic w tym stylu... po prostu pewne informacje da się wyczytać z oczu. - uniosłem kącik ust. - Chyba że tu po prostu tylko o mnie chodzi, w takim razie mogę zawołać jakiegoś kolegę, żeby się zamienił. - dodałem.

Księżniczko? ;)

Od Kalye do Matta

Obudził mnie ojciec. Wszyscy byli już gotowi, a ja kompletnie nie ogarnięta. Z prędkością wampira, uczesałam włosy, przebrałam się w czarną podkoszulkę, leginsy i ciemne trampki, po czym zbiegłam na dół.
***
Przybiliśmy z małym opóźnieniem.. wilkołaki czekały już na nas. Zauważyłam, że większość z nich to mężczyźni, chłopcy, ogólnie płeć przeciwna.
Dzisiejszy trening polegał na zapoznaniu się. Jakiś debil wymyślił, że połączymy się w pary. Wilkołak z wampirem. Mamy godzinkę na zapoznanie się, później jakieś działanie w mieszanych grupach. Bardziej przypominało mi to zabawy zapoznawcze na koloniach. Tyle że.. to nie kolonie. Mierzyłam wzrokiem wszystkie nowe osoby, wmawiajac sobie, że jestem silna, odważna. A tak na prawdę miałam ochotę stamtąd uciec, widząc tych umięśnionych chłopaków. Mój wzrok powędrował na chłopaka, który był na porannym spotkaniu. Przerażający, a zarazem pociągający wilkołak. Mój czarny wilk ze snu, pomyślałam i od razu skarciłam się za tę myśl. On wcale nie jest moim. Po prostu ma czarną sierść jako wilk. Tyle..
- Kalye. -ojciec wypowiedział moje imie.
Spojrzałam na niego.
- Ty spędzisz tę godzinę z Mattem.
Szukałam wzrokiem chłopaka, do którego mogłoby pasować te imie. Nagle zauważyłam, że mój.. kurde.. że czarny wilk uśmiecha się do mnie. Czyżby on był tym Mattem? Wydałam z siebie cichy jęk. Nie miałam ochoty spędzać godziny z jakimkolwiek wilkołakiem, a tym bardziej z takim, który przyprawia mnie o dreszcze.

Od Matta do Kalye

Po powrocie do domu, już odechciało mi się iść nad rzekę. Usiadłem do biurka i zacząłem szkicować.
Znalezione obrazy dla zapytania szkic
Kiedy skończyłem, przywiesiłem go na tablicę korkową koło innych rysunków, wcześniej nadając mu imię i dopisując je z boku "Ario" patrząc na tą tablicę, czasem bałem się samego siebie i tego, skąd w mojej głowie takie postacie. Chciałem zabrać się za rysowanie czegoś nowego, jednak przeszkodziło mi w tym wołanie ojca. Niemożliwe... rysowałem go aż tak długo? Niechętnie zostawiłem ołówek, zgasiłem lampkę na biurku. Zabrałem swoją czerwoną bluzę i zszedłem na dół, na zewnątrz czekali już prawie wszyscy. Zmieniliśmy się w wilki i ruszyliśmy w kierunku wydm, które znajdywały się na pograniczu granic terytorium klanów. Tak jak rano, musieliśmy czekać na wampiry.
Dzisiaj za zadanie mieliśmy się poznać. No fakt... jakby nie było żeby się sprawnie komunikować i działać wspólnie, musimy znać swoje słabości, mocne strony no i przede wszystkim imiona.

?

Od Kalye do Matta

- Całkiem szybko poszło. -stwierdziłam, kiedy oddaliliśmy się na tyle, aby nas nie usłyszeli. W końcu nawet te psy miały dobry słuch.
- I dobrze, zawarliśmy pakt sojuszu, razem będziemy walczyć przeciw tym wybrykom natury, a nie umawiać się na herbatki i zawierać przyjaźnie.
Przypomniałam sobie czarnego wilka. Jak człowiek.. nie powiem.. całkiem niezłe ciacho z niego, ale jako wilk.. przerażał mnie. Zapewne nigdy się z nim nie dogadam. I nawet nie mam takiej ochoty, wciąż na myśl o nim przechodzą mnie ciarki.
***
Gdy wróciliśmy do domu, ojciec zabrał matkę i moją siostrę na spotkanie rady, tym razem miały się zebrać wszystkie rodziny, samotni także. Przekazał im informacje o dzisiejszym trenimgu, a później rozmawiał jeszcze z pozostałymi członkami rady.
Ja tymczasem wróciłam do domu. Poszłam do swojego pokoju, walnęłam się na łóżko i zasnęłam. Nie wiem czemu, ale czułam się bardzo zmęczona. A lepiej, abym na treningu była "trzeźwa".
?

Od Matta do Kalye

- Miejmy to za sobą. - ojciec westchnął.
Weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia, tam po krótkiej rozmowie dowódcy obu klanów podpisali kilka dokumentów i przypieczętowali to krwią. Wyszliśmy ponownie na zewnątrz, Rey widząc, jak ojciec na niego patrzy zaczął mówić za niego.
- Czy trening dziś wieczorem będzie wam odpowiadał? - spytał.
- Wieczorem... - wampir zastanowił się chwilę. - Tak, myślę że nie będzie problemu. - skinął głową.
- Jakie miejsce byłoby najodpowiedniejsze? - zadał kolejne pytanie.
- Przy wydmach? - zaproponował.
Rey skinął głową. Musieliśmy teraz iść do swoich klanów poinformować resztę o treningu.

?

Od Kalye do Matta

Dzisiejszej nocy znów miałam ten sam koszmar, który męczył mnie od kilku nocy, w którym uciekałam przez las, ) przed czarnym wilkiem. Biegłam jak najszybciej tylko mogłam, w końcu miałam swoje moce, a jednak za każdym razem wilk był coraz bliżej. W końcu dopadał mnie. Zazwyczaj kończyło się na tym, że budziłam się z krzykiem. Po chwili jednak uświadamiałam sobie, że nie tylko wilkołaki są silne. W końcu jestem wampirem, nie powinnam się bać, powinnam stanąć do walki, bronić się, a nie uciekać jak tchórz. Nie wiem co sprawiło, że tak bałam się wrogów mojej rodziny. Dzisiaj jednak nie obudziłam się ze łzami w oczach, kiedy nadnaturalny na mnie wskoczył, upadłam razem z nim na ziemię, pozwoliłam, aby zacisnął szczęki na moim karku. Poddałam się, czekałam, aż zacznie mnie rozszarpywać.. i nie doczekałam się. Wilk zszedł ze mnie i ostrożnie mnie obszedł, po chwili po woli położył się na przeciw mnie, wbijając we mnie swój wzrok. Patrzałam na niego przerażona, a on po prostu leżał i się na mnie gapił. Nie rozumiałam jeszcze bardziej tego snu. Kiedy usłyszałam jakieś krzyki, obudziłam się.
***
Jak tylko się ubrałam, zbiegłam do jadalni na śniadanie. Mama zrobiła jajecznicę z surowym bekonem i do tego szklanka zimnej krwi, coś pysznego.
- Nareszcie wstałaś, już myślałam, że zapadłaś w sen letni. -powiedziała Laia, moja młodsza siostra, jak zwykle zawsze uśmiechnięta.
- A jest w ogóle coś takiego? -zapytałam próbując się uśmiechnąć.
- Nie ma, ale.. możnaby coś takiego wprowadzić.
Pokręciłam głową i usiadłam do stołu. Po chwili dołączyła do mnie Laia i matka. Zaczęłyśmy jeść, jak zwykle w ciszy. Nagle do pomieszczenia wszedł ojciec, w nie najlepszym humorze. Zazwyczaj wracał taki po spotkaniu rady, więc wcale nie byłam zdziwiona.
- Kalya, zostaw to, jesteś mi potrzebna. -powiedział poważnym tonem. Ja jednak siedziałam jak wryta i nie rozumiałam do czego mu mogę być potrzebna- No rusz się. -pogonił mnie.
- Już, chwila. -odsunęłam się od stołu.
- Jack, o co chodzi? -spytała zaniepokojona matka.
- Trolle, pakt z psami, rozmawialiśmy już o tym.
Matka pokiwała głową na znak, że zrozumiała, ale ja nic nie kumałam.
- Jaki pakt z psami?
- Wytłumaczę Ci po drodze.
***
No więc mieliśmy zawrzeć pakt sojuszu z wrogami. Połączyć siły przeciw trollom. Nie uważałam, że to dobry pomysł, ponoć  te psy tempiły kiedyś naszą rasę. Kiedy jeszcze nie mieliśmy takich mocy, jakie posiadamy dziś. Rodzice zawsze mi mówili, że to złe istoty mam się ich strzec jak goblinów. Może dlatego tak bardzo ich się bałam, choć jesteśmy na tyle silni, aby z nimi walczyć.. a teraz mamy zostać sojusznikami? Nie mogłam tego pojąć.
Po kilku chwilach dotarliśmy na miejsce spotkania. Przy granicy stały trzy wilki. Szary, bordowy i .. czarny. Poczułam dreszze na całym ciele, chciałam się wycofać, ale przy ojcu czułam się bezpieczniej, więc odetchnęłam głęboko i zbliżyłam się do niego. Kiedy podbiegliśmy bliżej zmienili postać na ludzką.
?

Od Matta

Potwór ruszył gwałtownie w dół oświetlonego księżycem zaułka prosto na mnie. Mimo ciemności, widziałem jego pożółkłe kły, brudne pazury i ostre, mordercze rogi. Stwór przypominał mi przerośniętego, tłustego gargulca, ale prawdę mówiąc nie miałem pojęcia, co to było.
Nie wampir. Na to był za brzydki.
Może opętany byk ze wścieklizną. Słyszałem o takich, chociaż nigdy takowych nie widziałem.
Co do jednego wątpliwości nie mam - nie ma pokojowych zamiarów. Nabiegłe krwią oczy i wściekła mina mówiło jasno, że grozi mi niebezpieczeństwo.
Miałem dwa wyjścia. Walczyć albo uciekać, co podpowiadał mi rozum. Serce mi waliło. Tylko tchórze uciekają. Nabrałem głęboko powietrza, poprawiając bokserki i przygotowałem się na atak.
"Bokserki..." - pomyślałem.
Co robiłem na ulicy w...
Wata w mojej głowie przerzedziła się na tyle, że dotarła do mnie jeszcze trzecia możliwość. Mogę się obudzić.
To sen. A nie rzeczywistość.
Ale nawet obudzenie się, by uciec uznałem za tchórzostwo. Nie byłem tchórzem. Pozwoliłem więc, by koszmar wciągnął mnie bardziej. Obserwowałem i czekałem, aż potwór się zbliży. Miałem zaledwie kilka sekund.
Jedna.
Druga.
Trzecia.
Wielki stwór śmierdział śmiercią. Był już ode mnie o krok, gdy nagle podskoczył, obrócił się w powietrzu i wylądował za moimi plecami. Nim zdążyłem wykonać pełen obrót, potwór rzucił mi się na ramiona. Poczułem ból u nasady szyi, zupełnie jakby mój kręgosłup przebił szpon albo kieł. Sięgnąłem za siebie, zacisnąłem palce na luźnej skórze i z całą mocą przerzuciłem potwora przez głowę.
Głośne uderzenie przywróciło mnie do rzeczywistości. Z bijącym mocno sercem wysunąłem się z łóżka i zobaczyłem, że moja poduszka, przedmiot, który uznałem za potwora i rzuciłem nią przez pokój. Westchnąłem głęboko i wróciłem do łóżka.
***
Rano, kiedy zamierzałem wyjść nad rzekę usłyszałem krzyki ojca i Reya. Westchnąłem i poszedłem w kierunku jego gabinetu, drzwi były otwarte więc normalnie wszedłem do środku.
- Czemu tak krzyczycie? - spytałem.
- Trolle... pieprzone trolle. - ojciec wsunął ze złością dłoń we włosy.
- Twój ojciec ubolewa nad tym, że musimy zawrzeć pokój z wampirami. - wyjaśnił spokojnie Rey. - A ty co o tym myślisz? - spytał.
- Dla mnie ta wojna od początku nie miała sensu. - wzruszyłem ramionami.
- Wybierasz się gdzieś? - spytał ojciec.
- Taaa, miałem iść nad rzekę. - mruknąłem.
- Pójdziesz później, musimy już iść... do nich... podpisać to... - wzdrygnął się.
Nie mogłem się powstrzymać, parsknąłem śmiechem. Oczywiście za wampirami jakoś nie specjalnie przepadałem, nasłuchałem się wystarczająco o nich.
***
Zmieniliśmy się w wilki i po jakiś 20 minutach byliśmy już w umówionym miejscu.
Znalezione obrazy dla zapytania black wolf tumblr
Pozostało nam jedynie na nich czekać. W końcu na horyzoncie pojawiło się kilka sylwetek. Nie trzeba było dużo czasu, aby znaleźli się przed nami - użyli swoich zdolności. Kiedy ojciec skinął głową, zmieniliśmy się ponownie w ludzi. Dowódca wampirów był jedynie z córką, ojciec miał do pomocy Reya ponieważ był bardziej rozsądniejszy od niego i w razie potrzeby, powstrzyma go od głupoty.

?