niedziela, 25 grudnia 2016

Od Matta

Potwór ruszył gwałtownie w dół oświetlonego księżycem zaułka prosto na mnie. Mimo ciemności, widziałem jego pożółkłe kły, brudne pazury i ostre, mordercze rogi. Stwór przypominał mi przerośniętego, tłustego gargulca, ale prawdę mówiąc nie miałem pojęcia, co to było.
Nie wampir. Na to był za brzydki.
Może opętany byk ze wścieklizną. Słyszałem o takich, chociaż nigdy takowych nie widziałem.
Co do jednego wątpliwości nie mam - nie ma pokojowych zamiarów. Nabiegłe krwią oczy i wściekła mina mówiło jasno, że grozi mi niebezpieczeństwo.
Miałem dwa wyjścia. Walczyć albo uciekać, co podpowiadał mi rozum. Serce mi waliło. Tylko tchórze uciekają. Nabrałem głęboko powietrza, poprawiając bokserki i przygotowałem się na atak.
"Bokserki..." - pomyślałem.
Co robiłem na ulicy w...
Wata w mojej głowie przerzedziła się na tyle, że dotarła do mnie jeszcze trzecia możliwość. Mogę się obudzić.
To sen. A nie rzeczywistość.
Ale nawet obudzenie się, by uciec uznałem za tchórzostwo. Nie byłem tchórzem. Pozwoliłem więc, by koszmar wciągnął mnie bardziej. Obserwowałem i czekałem, aż potwór się zbliży. Miałem zaledwie kilka sekund.
Jedna.
Druga.
Trzecia.
Wielki stwór śmierdział śmiercią. Był już ode mnie o krok, gdy nagle podskoczył, obrócił się w powietrzu i wylądował za moimi plecami. Nim zdążyłem wykonać pełen obrót, potwór rzucił mi się na ramiona. Poczułem ból u nasady szyi, zupełnie jakby mój kręgosłup przebił szpon albo kieł. Sięgnąłem za siebie, zacisnąłem palce na luźnej skórze i z całą mocą przerzuciłem potwora przez głowę.
Głośne uderzenie przywróciło mnie do rzeczywistości. Z bijącym mocno sercem wysunąłem się z łóżka i zobaczyłem, że moja poduszka, przedmiot, który uznałem za potwora i rzuciłem nią przez pokój. Westchnąłem głęboko i wróciłem do łóżka.
***
Rano, kiedy zamierzałem wyjść nad rzekę usłyszałem krzyki ojca i Reya. Westchnąłem i poszedłem w kierunku jego gabinetu, drzwi były otwarte więc normalnie wszedłem do środku.
- Czemu tak krzyczycie? - spytałem.
- Trolle... pieprzone trolle. - ojciec wsunął ze złością dłoń we włosy.
- Twój ojciec ubolewa nad tym, że musimy zawrzeć pokój z wampirami. - wyjaśnił spokojnie Rey. - A ty co o tym myślisz? - spytał.
- Dla mnie ta wojna od początku nie miała sensu. - wzruszyłem ramionami.
- Wybierasz się gdzieś? - spytał ojciec.
- Taaa, miałem iść nad rzekę. - mruknąłem.
- Pójdziesz później, musimy już iść... do nich... podpisać to... - wzdrygnął się.
Nie mogłem się powstrzymać, parsknąłem śmiechem. Oczywiście za wampirami jakoś nie specjalnie przepadałem, nasłuchałem się wystarczająco o nich.
***
Zmieniliśmy się w wilki i po jakiś 20 minutach byliśmy już w umówionym miejscu.
Znalezione obrazy dla zapytania black wolf tumblr
Pozostało nam jedynie na nich czekać. W końcu na horyzoncie pojawiło się kilka sylwetek. Nie trzeba było dużo czasu, aby znaleźli się przed nami - użyli swoich zdolności. Kiedy ojciec skinął głową, zmieniliśmy się ponownie w ludzi. Dowódca wampirów był jedynie z córką, ojciec miał do pomocy Reya ponieważ był bardziej rozsądniejszy od niego i w razie potrzeby, powstrzyma go od głupoty.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz