- Oczywiście. - Schowałem dłonie za plecy.
Szliśmy ścieżką przez las, było już dość ciemno. Chciałem coś powiedzieć, jednak przeszkodziło mi warknięcie.
- Co to było? - spytała zatrzymując się.
W oddali spostrzegłem kontury postaci wilka, które były coraz bliżej.
- To wschodnie wilki. - wyjaśniłem.
- Jakie wschodnie?!
- Pewien czas temu kilka wilków zbuntowało się przeciw ojcu, zaczęli mordować naszych, ojciec ich wypedził i zrobili sobie odrębną watahe, teraz mamy ciągle spory. - Westchnąłem.
Kiedy byli już przy nas Alex - ich dowódca pokazał kły w naszą stronę a jego oczy przepelnily się złością. Przybrałem postać wilka, a Kalya przestraszona upadła na ziemię. Spojrzałem na nią lekko dziwiony, boi się mnie? Przecież wampiry niczego się nie boją a tym bardziej nas. A może... ona jest inna? Potrząsnąłem szybko głową i stanąłem przed nią, opuściłem nisko głowę i też warknalem.
- Spieprzaj stąd, to nie wasz teren. - fuknalem.
- Uspokoj się. - pasknal śmiechem. - Chcemy się tylko zabawić. - uśmiechnął się podle.
Odwróciłem się i zauważyłem zbliżającego się w kierunku dziewczyny wilka, szybko rzuciłem się na niego uniemożliwiając zranienie Kalyi. Zaraz do niego dołączyli pozostali rzucili się na mnie. Użyłem moich mocy, dzięki czemu Kalya słyszała mnie w myślach.
- Uciekaj! - spojrzałem na nią, kiedy jeden z wilków ciągal mnie za ucho. - No już! - dodałem a wtem jeden wgryzl mi się w kark.
Zapiszczalem i próbowałem robić wszystko, żeby się spod nich uwolnić lecz kły w karku strasznie utrudniały to i sprawiały ból, 4 na jednego... nie ładnie.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz