- Hej. - uśmiechnąłem się chowając dłonie za plecy.
- Cześć. - odwzajemniła gest. - Jak tam rana? - spytała.
- W porządku. - wzruszyłem lekko ramionami, odruchowo kładąc dłoń na szyi.
Nie mieliśmy za dużo czasu na rozmowę, musieliśmy zacząć trening. Dzisiaj urządziliśmy taką jakby sztafetę. Byliśmy podzieleni na wilki i wampiry, która grupa pierwsza dobiegnie na metę wygrywa i decyduje o następnym treningu. Nie trzeba było dużo czasu abyśmy wystartowali. My jako wilki biegliśmy w grupie a wampiry rozdzieliły się. Widząc przed nami Kalye z jakąś inną dziewczyną, przyśpieszyliśmy. Wspiąłem się na drzewo, idąc przez chwilę po grubej, szerokiej gałęzi zeskoczyłem przed dziewczynami tym samym zyskując przewagę, inne wilki szybko do mnie dołączyły.
Kalye?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz