- Całkiem szybko poszło. -stwierdziłam, kiedy oddaliliśmy się na tyle, aby nas nie usłyszeli. W końcu nawet te psy miały dobry słuch.
- I dobrze, zawarliśmy pakt sojuszu, razem będziemy walczyć przeciw tym wybrykom natury, a nie umawiać się na herbatki i zawierać przyjaźnie.
Przypomniałam sobie czarnego wilka. Jak człowiek.. nie powiem.. całkiem niezłe ciacho z niego, ale jako wilk.. przerażał mnie. Zapewne nigdy się z nim nie dogadam. I nawet nie mam takiej ochoty, wciąż na myśl o nim przechodzą mnie ciarki.
***
Gdy wróciliśmy do domu, ojciec zabrał matkę i moją siostrę na spotkanie rady, tym razem miały się zebrać wszystkie rodziny, samotni także. Przekazał im informacje o dzisiejszym trenimgu, a później rozmawiał jeszcze z pozostałymi członkami rady.
Ja tymczasem wróciłam do domu. Poszłam do swojego pokoju, walnęłam się na łóżko i zasnęłam. Nie wiem czemu, ale czułam się bardzo zmęczona. A lepiej, abym na treningu była "trzeźwa".
?
niedziela, 25 grudnia 2016
Od Kalye do Matta
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz