Dzisiejszej nocy znów miałam ten sam koszmar, który męczył mnie od kilku nocy, w którym uciekałam przez las, ) przed czarnym wilkiem. Biegłam jak najszybciej tylko mogłam, w końcu miałam swoje moce, a jednak za każdym razem wilk był coraz bliżej. W końcu dopadał mnie. Zazwyczaj kończyło się na tym, że budziłam się z krzykiem. Po chwili jednak uświadamiałam sobie, że nie tylko wilkołaki są silne. W końcu jestem wampirem, nie powinnam się bać, powinnam stanąć do walki, bronić się, a nie uciekać jak tchórz. Nie wiem co sprawiło, że tak bałam się wrogów mojej rodziny. Dzisiaj jednak nie obudziłam się ze łzami w oczach, kiedy nadnaturalny na mnie wskoczył, upadłam razem z nim na ziemię, pozwoliłam, aby zacisnął szczęki na moim karku. Poddałam się, czekałam, aż zacznie mnie rozszarpywać.. i nie doczekałam się. Wilk zszedł ze mnie i ostrożnie mnie obszedł, po chwili po woli położył się na przeciw mnie, wbijając we mnie swój wzrok. Patrzałam na niego przerażona, a on po prostu leżał i się na mnie gapił. Nie rozumiałam jeszcze bardziej tego snu. Kiedy usłyszałam jakieś krzyki, obudziłam się.
***
Jak tylko się ubrałam, zbiegłam do jadalni na śniadanie. Mama zrobiła jajecznicę z surowym bekonem i do tego szklanka zimnej krwi, coś pysznego.
- Nareszcie wstałaś, już myślałam, że zapadłaś w sen letni. -powiedziała Laia, moja młodsza siostra, jak zwykle zawsze uśmiechnięta.
- A jest w ogóle coś takiego? -zapytałam próbując się uśmiechnąć.
- Nie ma, ale.. możnaby coś takiego wprowadzić.
Pokręciłam głową i usiadłam do stołu. Po chwili dołączyła do mnie Laia i matka. Zaczęłyśmy jeść, jak zwykle w ciszy. Nagle do pomieszczenia wszedł ojciec, w nie najlepszym humorze. Zazwyczaj wracał taki po spotkaniu rady, więc wcale nie byłam zdziwiona.
- Kalya, zostaw to, jesteś mi potrzebna. -powiedział poważnym tonem. Ja jednak siedziałam jak wryta i nie rozumiałam do czego mu mogę być potrzebna- No rusz się. -pogonił mnie.
- Już, chwila. -odsunęłam się od stołu.
- Jack, o co chodzi? -spytała zaniepokojona matka.
- Trolle, pakt z psami, rozmawialiśmy już o tym.
Matka pokiwała głową na znak, że zrozumiała, ale ja nic nie kumałam.
- Jaki pakt z psami?
- Wytłumaczę Ci po drodze.
***
No więc mieliśmy zawrzeć pakt sojuszu z wrogami. Połączyć siły przeciw trollom. Nie uważałam, że to dobry pomysł, ponoć te psy tempiły kiedyś naszą rasę. Kiedy jeszcze nie mieliśmy takich mocy, jakie posiadamy dziś. Rodzice zawsze mi mówili, że to złe istoty mam się ich strzec jak goblinów. Może dlatego tak bardzo ich się bałam, choć jesteśmy na tyle silni, aby z nimi walczyć.. a teraz mamy zostać sojusznikami? Nie mogłam tego pojąć.
Po kilku chwilach dotarliśmy na miejsce spotkania. Przy granicy stały trzy wilki. Szary, bordowy i .. czarny. Poczułam dreszze na całym ciele, chciałam się wycofać, ale przy ojcu czułam się bezpieczniej, więc odetchnęłam głęboko i zbliżyłam się do niego. Kiedy podbiegliśmy bliżej zmienili postać na ludzką.
?
niedziela, 25 grudnia 2016
Od Kalye do Matta
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz