Następną rzeczą jaką mieliśmy ćwiczyć w parach była walka. Jęknęłam na myśl o tym, że w tym również nie jestem najlepsza. Przykładem jest moja porażka, wczoraj w lesie, tak łatwo dałam się podejść białemu wilkowi. Przeszły mnie ciarki na tamto wspomnienie.
- Umiesz walczyć, prawda? -spytałam Matta.
Po chwili uświadomiłam sobie, że to było bardzo głupie pytanie. W końcu widziałam go w akcji, poprzedniego dnia. Ale chłopak zaśmiał się tylko krótko, słodko jak zawsze, i odpowiedział.
- Oczywiście. A Ty? -stanął na przeciw mnie.
- Nie. -zrobił wielkie oczy.
Zarumieniłam się ze wstydu. Chyba jestem jedynym wampirem, który nie umie walczyć i jest wielkim tchórzem. Już była przygotowana na drwiny ze strony chłopaka, ten jednak nawet się nie uśmiechał drwiąco.
- A więc nauczę Cię, po to tu w końcu jesteśmy. -posłał mi uśmiech i zaczął coś mówić o prawidłowej postawie i podstawach.
Słuchałam go uważnie, ale wciąż nie pasowało mu to jak trzymam ręce. Podszedł bliżej i złapał mnie za nadgarstki, delikatnie. Jego dłonie były ciepłe i aż przeszedł mnie dreszcz po plecach.
Poczułam, że się rumienię i natychmiast odwróciłam głowę.
- Słyszałeś to? -spojrzałam w las, udając, że serio coś usłyszałam.
- Co?
- Widocznie mi się zdawało. -odpowiedziałam i poczekałam, aż moje policzki znów zrobią się blade i chłodne.
? Skumał o co biega? xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz