wtorek, 27 grudnia 2016

Od Kalye c.d Matt

Biegłyśmy z Laią jak najszybciej. Wyprzedziłyśmy nawet watahe. Już zbliżałyśmy się do końca, gdy nagle przed nami wyskoczył Matt. Przeraziłam się i zwolniłam. Po chwili wyprzedziła mnie cała wataha, ale już się tym nie przejmowałam. Zaczęłam myśleć o moim śnie. O czarnym wilku, którego tak bardzo się bałam, a który okazał się być wcale nie taki groźny.
- W porządku? -Laia przywróciła mnie na ziemie- Kal?
- Tak. -uśmiechnęłam się do samej siebie, a potem spojrzałam na siostrę- Damy im tak łatwo wygrać? -spytałam.
- Za nic w życiu. -na jej twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek.
Od razu ruszyłyśmy do biegu. Przyspieszyłyśmy maksymalnie, i czułam, jakbym leciała. Nie mogłam w to uwierzyć, rozpędziłyśmy się do takiej prędkości.. o której zazwyczaj keenani opowiadały w wamporzych bajkach. Spojrzałam na Laię, do której też to dotarło. Uśmiechnęłyśmy się do siebie i leciałyśmy dalej, nagle zobaczyłam wilki. Wyminęłyśmy je bez problemu. Odwróciłam się na chwilę, by spojrzeć na mojego wilka. Kurcze.. czemu mówię, że on jest mój?! Spojrzałam w jego oczy. Lśniły, były takie piękne. Posłałam mu uśmiech i powróciłam do Laii.
?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz